
W kadrze Startu kolejny wychowanek!
Mamy przyjemność poinformować, że kadra Startu wzbogaciła się o kolejnego zawodnika, a co najważniejsze - naszego wychowanka! Adrian Gała pomyślnie przeszedł egzamin na certyfikat żużlowy, a w dniu dzisiejszym związał się z gnieźnieńskim klubem wieloletnim kontraktem. Umowa będzie obowiązywała aż do zakończenia przez niego wieku juniora, to jest do 30 listopada 2016 roku. Z racji bardzo młodego wieku (15 lat), Gała na razie nie będzie mógł ubiegać się o możliwość występów w zmaganiach ligowych, ale za to będzie mógł podnosić swoje umiejętności w zawodach przeznaczonych dla młodzieżowców. Dodajmy, że zawodnik swoje szlify zdobywał w szkółce Gnieźnieńskiego Amatorskiego Klubu Żużlowego, działającej we współpracy ze Startem. Warto nadmienić też, że Adrian jest synem byłego reprezentanta naszego klubu, który ścigał się z piastowskim orłem na plastronie w latach 1976-82. Ponadto był członkiem historycznej drużyny z Gniezna, która w 1980 roku zdobyła brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Adrianowi życzymy wszelkiej pomyślności w karierze sportowej!
Nie ma jak wychowankowie!
Nie ma jak wychowankowie! Start Gniezno po raz kolejny potwierdził, że warto stawiać na swoich zawodników. W sześcioosobowym składzie wysłanym na Łotwę było ich aż pięciu. Zapewne właśnie z tego powodu łatwiej było o doskonałą atmosferę, która towarzyszyła naszym zawodnikom przez całe spotkanie. Przecież nikt nie zrozumie się tak dobrze, jak żużlowcy wychowani przez ten sam klub, a do tego podchodzący z jednego miasta. Jednak nie można zapominać też o Michale Szczepaniaku, który do dorobku całej drużyny dołożył bezcenne dziesięć punktów!
Całkiem niedawno informowaliśmy, że Start jest jednym z niewielu klubów w Polsce, który konsekwentnie stawia na wychowanych przez siebie żużlowców. Nie inaczej było w ostatnim meczu na Łotwie, gdzie gnieźnianie rywalizowali z miejscowym Lokomotivem. W sześcioosobowym składzie gości było aż pięciu wychowanków klubu.
W Daugavpils o punkty dla Startu walczyli: Krzysztof i Mirosław Jabłoński, Adrian Gomólski, Marcin Wawrzyniak i Oskar Fajfer. W sumie zdobyli oni aż 36 "oczek" (i dziewięć bonusów). Pozostałe dziesięć dołożył jedyny zawodnik spoza Gniezna - Michał Szczepaniak.
Po spotkaniu - rzecznik prasowy klubu Grzegorz Buczkowski, który w niedzielę pełnił też funkcję kierownika drużyny podkreślał znakomitą atmosferę, która panowała w zespole: - Jeśli jeden z żużlowców miał problemy ze sprzętem, to drugi zaraz był przy nim ze swoim motocyklem. Wszyscy wzajemnie się motywowali, wspierali. To było coś fantastycznego oglądać taki zespół. Oby ta atmosfera utrzymała się do samego końca, bo możemy jeszcze wiele zdziałać. Zapewne łatwiej o nią było właśnie z tego względu, że pięciu zawodników startujących w tym meczu pochodzi z tego samego miasta i wszyscy doskonale się znają.
Na koniec dodajmy, że tylko z powodu kontuzji na Łotwie nie mógł wystąpić kolejny z wychowanków klubu, a przy tym etatowy zawodnik pierwszego zespołu - Kacper Gomólski.
Walczymy o baraż, trzeba to wykorzystać - rozmowa z M. Szczepaniakiem
W niedzielę (5 września) drużyna gnieźnieńskiego Start odniosła niespodziewane zwycięstwo nad Lokomotivem Daugavpils. Dzięki tej wygranej czerwono-czarni awansowali na trzecie miejsce w ligowej tabeli i depczą po piętach dwóm najlepszym zespołom ligi: Marmie Hadykówce Rzeszów i Lotosowi Wybrzeże Gdańsk. Podopieczni Leona Kujawskiego ponownie liczą się w walce o awans do CenterNet Mobile Speedway Ekstraligi. Czy jednak gnieźnianie wykorzystają nadarzającą się sytuację? Przekonamy się za kilka tygodni. Tymczasem zachęcamy Państwa do przeczytania rozmowy z Michałem Szczepaniakiem, jednym z najskuteczniejszych zawodników z Grodu Lecha w bieżącym sezonie.
Marcin Konieczny: W minioną niedzielę sensacyjnie pokonaliście Lokomotiv, i to na terenie rywala. W tym sezonie nikomu poza wami, ta sztuka się nie udała
Michał Szczepaniak: - Było bardzo ciężko, to trudna przeprawa dla Startu. W zespole z Daugavpils nawet juniorzy potrafią dobrze punktować i to widać na przestrzeni całego sezonu. Mecz był bardzo wyrównany, na styku, zresztą wynik spotkania mówi sam za siebie. Cieszę się, że w kolejnych biegach było coraz lepiej w naszym wykonaniu, a nie coraz gorzej. To bardzo dobry prognostyk
Czy byłeś zaskoczony przygotowaniem toru przez gospodarzy?
- Spodziewałem się, że ten tor będzie przyczepny, tak jak na pierwszym meczu w Daugavpils, w rundzie zasadniczej. Zazwyczaj jest tam właśnie nieco przyczepnie i dziurawo. No i w konsekwencji wziąłem nie ten sprzęt, co było trzeba zabrać. Nawierzchnia okazała się twarda i nie za bardzo mogłem się do niej dopasować na miejscu. W każdym biegu miałem małe problemy, to było takie męczenie cały czas.
Jak myślisz, czym kierowali się włodarze z Daugavpils, decydujący się na rozegranie tego spotkania pomimo świadomości, że nie odjadą tego pojedynku w optymalnym zestawieniu? Czy nie zależy im już na awansie do Ekstraligi?
- Trudno powiedzieć, czym sugerowali się gospodarze, zgadzając się na jazdę w niepełnym składzie, bez swoich podstawowych zawodników. Może po prostu byli za pewni siebie i przekombinowali. Wiadomo, że ciężko ich w ogóle ugryźć na torze w Daugavpils i mogło być tak, że spodziewali się, że mimo osłabienia, i tak zdołają z nami zwyciężyć. Ta sztuka im się jednak nie udała i to my mamy powody do radości po niedzielnym pojedynku.
Zwycięstwo na Łotwie diametralnie zmieniło położenie Startu w tabeli I ligi. Aktualnie plasujecie się na trzeciej pozycji i znowu liczycie się w walce o najwyższe cele. A wielu przekreśliło was już po ostatnim meczu na własnym torze...
- Na pewno będziemy mieli spotkanie wewnątrz klubowe i porozmawiamy na temat naszych dalszych losów. Przed meczem z Marmą Rzeszów planujemy bardzo poważny trening, chcemy się dobrze do tego spotkania przygotować. Z tego co wiem, to walczymy o baraż. Nikt nie mówił, że się poddajemy. W przeciągu najbliższych dni usiądziemy do rozmów z działaczami i będziemy mieli nakreślone cele i plan na najbliższy okres. Jedziemy w miarę możliwości najsilniejszym składem. Jeśli jest okazja i szansa na baraż, to trzeba ją koniecznie wykorzystać.
Ewentualny awans byłby dla Startu, wydaje się, bardzo korzystnym rozwiązaniem, bo przecież jak wiemy, po sezonie 2011, żadna z drużyn nie spadnie z najwyższej klasy rozgrywkowej. Wszystko w związku z poszerzeniem Speedway Ekstraligi do dziesięciu zespołów.
- Dokładnie jak mówisz, pamiętajmy jednak, że to jest sport i różne rzeczy są możliwe. Zobaczymy, jak potoczą się nasze dalsze losy. Rzeszów jest przecież świetnym zespołem i stać ich na wygraną u nas, co zresztą widzieliśmy już w tym sezonie. My musimy pokazać się z najlepszej strony i powalczyć o wygraną, która może okazać dla nas bezcenna. Wierzymy w to i z nadziejami przystąpimy do kolejnych meczów. Musimy pokazać, że stać nas na walkę o Ekstraligę, że zdołamy godnie ścigać się w barażu. Pojedziemy na maksa!
Wiem, że jesteś perfekcjonistą i zawsze twoje przygotowania przebiegają tak, by były bliskie ideału. Jak na ten moment prezentuje się twoja sytuacja sprzętowa? Czy nie masz problemu z remontowaniem silników, kompletowaniem niezbędnych części?
- Jeśli chodzi o sprzęt, to zawsze staram się mieć przygotowane wszystko na sto procent. Niezależnie od tego, czy mam pieniądze, czy ich brakuje, robię co w mojej mocy, by mój park maszyn był możliwie najlepszy. Od tego to wszystko zależy. Nigdy na sprzęcie nie oszczędzałem i na pewno w dalszym ciągu nie będę oszczędzać. Wszystko musi być dobrze dopasowane, dograne, później widać efekty, jak kto się przykłada. Stać mnie na to, by silniki były utrzymywane na dobrym poziomie i mam nadzieję, że nic w tej kwestii się nie zmieni.
Niedawno prezesi klubów I i II ligi zaproponowali nowy regulamin rozgrywek. Jeden z jego rozdziałów poświęcony został Regulaminowi Finansowemu. Poznaliśmy już stanowiska wielu ekspertów w tej sprawie, w tym szefa polskiego żużla Piotra Szymańskiego oraz Krzysztofa Cegielskiego, stojącego na czele stowarzyszenia żużlowców "Metanol". A jakie jest twoje zdanie na ten temat?
- Jeśli ten regulamin wejdzie w życie, to nie wiem, czy w ogóle będzie sens jeździć na żużlu. Ostatnio zapoznałem się z tymi proponowanymi zmianami i po obliczeniu i przekalkulowaniu, wyszło, że w konsekwencji wyjdę na zero lub z bardzo niewielkim zyskiem. Jeśli w sezonie zarobię około dwieścieparenaście tysięcy, do tego sprzęt kosztuje łącznie około 200 tys., plus utrzymanie teamu. Zawodnicy jeżdżą chyba po to, żeby coś zarobić, z tego żyją. Nie zapominajmy, że na żużlu nie jeździ się do końca życia, tylko przez pewien etap, do zakończenia kariery sportowej. Musimy mieć później z czego żyć, a to, co proponuje nowy regulamin, nie będzie dla nas zwyczajnie opłacalne.
Źródło: Start.Gniezno.pl/foto archiwum SportGniezno.pl
zaloguj się aby dodawać komentarze