W niedzielę, 15 marca, w meczu 18. kolejki grupy północnej I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Gniezno podejmował drużynę Toruńskiej Akademii Futsalu. Spotkanie rozegrane w Hali Widowiskowo-Sportowej im. Mieczysława Łopatki miało dwa oblicza, ale ostatecznie zakończyło się wygraną gospodarzy 5:1.
Gnieźnianie w minionej kolejce wygrali ważny mecz w Gdańsku powiększając przewagę nad strefą spadkową, ale wciąż nie mogli być jeszcze pewni ligowego bytu. Starcie z zamykającą tabelę Toruńską Akademią Futsalu, miała tę pewność znacząco przybliżyć. Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami tego starcia. W pierwszej rundzie torunianie przed własną publicznością przegrali z KS Gniezno. 4:6. Jeszcze wyraźniejsze zwycięstwo odnieśli gnieźnianie w meczu 1/32 Pucharu Polski, w którym KS pokonał na własnym parkiecie TAF Toruń aż 8:0. Gospodarze przystąpili do meczu mocno zmotywowani, w najsilniejszym chyba w tym sezonie zestawieniu, chociaż z tylko jednym bramkarzem. Goście bronili się jednak skutecznie i szukali swych szans w kontratakach. Dwukrotnie groźnie na bramkę KS strzelał Andrzej Gawroński, ale skutecznymi interwencjami popisał się Dawid Dymek. Gospodarze cały czas naciskali i w 11. minucie objęli prowadzenie. Rzut wolny z dziesiątego metra egzekwował Oliwier Heliasz, który uderzył silnie po parkiecie w kierunku prawego słupka, a zasłonięty nieco Michał Zapała nawet nie zareagował. Torunianie natychmiast ruszyli do odrabiania strat, ale najpierw Bartosz Przypis trafił w poprzeczkę, a chwilę później Kamil Wieczorkowski w słupek bramki KS. W 14. minucie Przypis znalazł się w sytuacji sam na sam z Dawidem Dymkiem, który jednak zdecydowanie wyszedł na przedpole i zablokował uderzenie rywala. Minutę później goście zdołali natomiast doprowadzić do remisu. Błąd gospodarzy przy rozegraniu ataku pozycyjnego na własnej połowie skutkował szybką kontrą zakończoną celnym strzałem z prawej strony boiska Filipa Mierzejewskiego. Do przerwy było remis 1:1. Półtorej minuty po wznowieniu gry gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Piłkę odebrał rywalom na ich połowie Mateusz Kruszlewski i przedarł się prawą stroną uderzając z szóstego metra w bliższe okienko bramki Michała Zapały. Niespełna trzy minuty później szybki kontratak gospodarzy zakończył celnym strzałem z bliskiej odległości Marcin Greser, a chwilę później na 4:1 podwyższył niepilnowany na ósmym metrze Paweł Kadłubowicz, który wrócił do składu po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Od 35. minuty goście zdecydowali się na zastępowanie bramkarza piątym zawodnikiem w akcjach ofensywnych spychając gnieźnian do ich strefy obronnej. Już minutę później gospodarze przeprowadzili jednak szybki kontratak przerwany brutalnie faulem na Olafie Wójtowiczu przez Daniła Andriejenkę. Ukrainiec został ukarany czerwoną kartką, a zespół gości grał w osłabieniu. Nie trwało ono jednak nawet dwóch minut, ponieważ gospodarze szybko wykorzystali przewagę liczebną spychając rywali do defensywy i zdobywając piątego gola. Michała Zapałę w 38. minucie strzałem z bliskiej odległości pokonał Kamil Kijak. Torunianie do końca grali bez bramkarza, ale nie zdołali zmniejszyć rozmiarów porażki, a niewiele brakowało, by Lubomir Kołomyjczuk strzałem z własnej połowy umieścił piłkę w bramce gości.
KS Gniezno – TAF Toruń 5:1 (1:1)
Bramki:
KS Gniezno – Oliwier Heliasz – 1 (11’), Mateusz Kruszlewski – 1(22’), Marcin Greser – 1 (25’), Paweł Kadłubowicz – 1 (25’), Kamil Kijak – 1 (38’)
TAF Toruń – Filip Mierzejewski – 1 (15’)
Dzięki wygranej 5:1 zespół Klubu Sportowego Gniezno powiększył przewagę do 8 punktów nad strefą spadkową zajmując 9. pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 18 punktów. Za tydzień gnieźnieńscy futsaliści ponownie zagrają przed własną publicznością. W niedzielę, 22 marca, podejmą AZS UW Warszawa Wilanów. Spotkanie w Hali Widowiskowo-Sportowej im. Mieczysława Łopatki rozpocznie się o g. 17.
Radosław Kossakowski / foto Arkadiusz Kossakowski (fotorelacja)

źródło: Foto