AZS UW to ubiegłoroczny spadkowicz z Ekstraklasy. Warszawianie zamierzali walczyć o jak najszybszy powrót do grona najlepszych drużyn w kraju i pierwszy mecz w Warszawie wygrali 6:3. W rewanżu gnieźnianie zapowiadali walkę o zwycięstwo tym bardziej, że wciąż nie mogli być jeszcze pewni ligowego bytu. Gospodarze już w 4. minucie objęli prowadzenie. Akcję w środku boiska zainicjował Dawid Radomski, a po wymianie podań z Rado piłkę do bramki rywali, tuż przy prawym słupku, skierował Paweł Kadłubowicz. Goście natychmiast ruszyli do odrabiania strat i w 5. minucie strzałem z około dziesięciu metrów Dawida Kasprzyka zaskoczył Miłosz Nowakowski. Trzy minuty później szybką akcję lewym skrzydłem przeprowadził Lubomyr Kołomyjczuk, który uderzając w pełnym biegu pokonał Lucjana Barana. Gnieźnianie mieli jeszcze okazje do podwyższenia prowadzenia. Nie wykorzystali ich między innymi Dawid Radomski, Kamil Kijak oraz Marcin Marcinkowski i do przerwy było 2:1. Po zmianie stron goście szybko wyrównali, a Dawida Kasprzyka strzałem z siódmego metra pokonał niepilnowany Dmytro Romanienko. W 23. minucie prawym skrzydłem z własnej strefy obronnej ruszył Dawid Radomski, który tuż po przekroczeniu linii środkowej boiska zdecydował się na strzał posyłając piłkę pod poprzeczkę bramki Dawida Wasążnika. Gra cały czas prowadzona była w bardzo szybkim tempie. Akcje przenosiły się to pod jedną, to pod drugą bramkę. W 33. minucie, po szybkim kontrataku bliski wyrównania był Miłosz Nowakowski trafiając z lewego skrzydła w dalszy słupek. Minutę później w poprzeczkę z około dwunastu metrów trafił z kolei Lubomyr Kołomyjczuk. Na sześć minut przed zakończeniem spotkania trener gości Maciej Karczyński postanowił zastąpić bramkarza piątym zawodnikiem. Ten manewr taktyczny już dwie minuty później zakończył się powodzeniem. . Po hokejowym zamku i zagraniu z lewego skrzydła piłka odbiła się od Wojciecha Węgrzyna i wpadła do bramki gospodarzy. Remis 3:3 najwyraźniej nie zadowalał trenera gości, bo nadal grał „piątką” z przodu i 39. minucie Krzysztof Flis strzałem z bliskiej odległości po podaniu z lewego skrzydła wepchnął piłkę do bramki Dawida Kasprzyka. Wiele wskazuje na to, że zrobił to ręką, ale sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia i gola uznali. Gnieźnianie natychmiast zastąpili bramkarza piątym zawodnikiem spychając rywali do defensywy. Okazje do zdobycia wyrównującego gola mieli: Paweł Kadłubowicz, Oliwier Heliasz i Lubomyr Kołomyjczuk, ale znakomicie w bramce gości spisywał się Dawid Wasążnik, który po jednym z przechwytów o mało nie trafił do pustej bramki gospodarzy. Ostatecznie mecz zakończył się minimalną porażką gnieźnian 3:4. Szkoda, bo szansa na zapewnienie ligowego bytu, już po tej kolejce, była naprawdę blisko.
KS Gniezno - AZS Uniwersytet Warszawski 3:4 (2:1)
Bramki:
AZS UW – Miłosz Nowakowski – 1 (5’), Dmytro Romanenko – 1 (21’), Wojciech Węgrzyn – 1 (36’ – sam.), Krzysztof Flis – 1 (39’)
KS Gniezno – Paweł Kadłubowicz – 1 (4’), Lubomir Kołomyjczuk – 1 (8’), Dawid Radomski - 1 (23’),
Zespół Klubu Sportowego Gniezno zajmuje dziewiątą pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 18 punktów. Dwa najbliższe mecze gnieźnianie rozegrają na wyjazdach: w Białymstoku i Chojnicach. Sezon zakończą spotkaniem przed własną publicznością z Futbalo Białystok w sobotę, 18 kwietnia.
Liczba komentarzy : 0