Z byłym już zawodnikiem drużyny Sklep Polski MKK Gniezno, Michałem Szydłowskim m.in. na temat podjęcia decyzji o zakończeniu kariery koszykarza, wspomnień z gry w Gnieźnie oraz postępów młodzieży MKK rozmawia Łukasz Gądek.
Przed kilkoma dniami podjąłeś decyzję o zakończeniu kariery koszykarza. Co skłoniło Cię do tego?
-Po 26 latach trenowania i grania w koszykówkę-od lig młodzieżowych, 2. Ligi, przez 1. Ligę,aż po jeden sezon w ekstraklasie-poczułem, że to jest właściwy moment, żeby zawiesić buty na kołku. Ostatni sezon uświadomił mi, że przy dużym nakładzie czasu na treningi i mecze nie czerpałem już takiej radości z gry jak dawniej, a mój wpływ na wynik nie był już tak duży, jak bym chciał. Musiałem też pogodzić życie rodzinne, prace i inne zobowiązania z obowiązkami zawodnika-a to kosztowało coraz więcej energii. To, że mogłem grać tak długo, to w ogromnej mierze zasługa mojej żony Kingi, która zawsze mnie wspierała i pomagała łączyć życie rodzinne oraz zawodowe z koszykówką. Ogromne wsparcie dawał mi też mój synek Nikoś-od trzech lat, gdy wspominałem o zakończeniu grania, namawiał mnie, żebym tego jeszcze nie robił. Teraz chcę ten czas wykorzystać na inne pasje: wspierać Nikodema w jego koszykarskiej drodze, może prowadzić dla niego indywidualne treningi, zadbać o zdrowie i formę na siłowni, zagrać w amatorskich ligach, wziąć udział w turniejach 3x3, a w przyszłości wystąpić w mistrzostwach oldboyów. Chcę też rozwijać się intelektualnie-myślę o studiach podyplomowych, MBA czy nauce języków-i wreszcie podróżować także w trakcie sezonu, bo przez 26 lat wrzesień-maj był dla mnie okresem wyjazdów głównie na mecze.
Przez ostatnie 10 lat byłeś koszykarzem MKK. Jak będziesz wspominał grę w Gnieźnie i miejscowych kibiców?
-To był niesamowity czas. Przez dziewięć sezonów w Sklep Polski MKK Gniezno spotkałem wspaniałych ludzi-zarówno w Klubie, jak i na trybunach. Atmosfera w drużynie była naprawdę rodzinna, a jednocześnie poziom sportowy bardzo wysoki. Kibice w Gnieźnie tworzą wyjątkowy klimat-zawsze nas wspierali, niezależnie od wyniku. Te relacje i przyjaźnie, które tam nawiązałem, zostaną ze mną na zawsze. Choć nie będę już grał w lidze, to wciąż czuję się częścią rodziny MKK i będę kibicował drużynie oraz śledził ich poczynania-szczególnie tych młodszych chłopaków. Sam zresztą nie kończę całkowicie z graniem-planuję występować w mniej wymagających czasowo formach, takich jak Poznańska Liga Amatorska LAK, a także wziąć udział w turniejach typu BrokenBall, Alcatraz czy Turnieje 3x3, żeby wciąż czuć sportową rywalizację.
Który z obecnych młodych zawodników MKK robi na Tobie największe wrażenie i komu wróżysz największą karierę na parkiecie?
-Jest kilku naprawdę utalentowanych chłopaków. Z dużą uwagą będę obserwował rozwój Huberta Konowalskiego, Artura Kozłowskiego, Macieja Gorzelany i Alberta Konowalskiego. Każdy z nich ma potencjał, żeby zrobić krok w przód i być ważną postacią drużyny-i mam nadzieję, że tak właśnie się stanie. Bardzo liczę też na powrót do pełni formy Karola Tyborowskiego-po latach zmagań z kontuzjami mam nadzieję, że znów będzie cieszył się grą. Jego doświadczenie razem z Darkiem Dobrzyckim może być ogromnym wsparciem dla młodzieży i całej drużyny. Będę mu mocno kibicował, żeby realizował swoje koszykarskie marzenia i pokazywał młodszym zawodnikom w całej lidze, że warto walczyć i się nie poddawać.
Trzy lata starszy od Ciebie Darek Dobrzycki nadal w tym sezonie będzie grać dla MKK. Nie kusiło Cię, żeby jednak spróbować?
-Darek jest jak wino-z każdym rokiem gra coraz lepiej, trafia niesamowite trójki i liczę, że w tym sezonie znów będzie miał gorącą rękę i ֽpaliֽֽł siatkęˈˈ obręczy. Mam nadzieję , że zdrowie pozwoli mu bić kolejne rekordy wieku zawodników w lidze. Ja natomiast podjąłem decyzję w pełni świadomie i czuję, że to odpowiedni moment na zmianę. To nie była decyzja podjęta pod wpływem emocji, więc nawet jeśli pojawiła się pokusa, to wygrał zdrowy rozsądek. Teraz chcę cieszyć się koszykówką w innym wymiarze-kibicować MKK, grać rekreacyjnie w amatorskich ligach, a może za rok lub dwa wystapić w mistrzostwach oldbojów (śmieję się, że już miałem propozycję, ale jestem jeszcze o rok za młody).
Czego według Ciebie brakuje drużynie z Gniezna, żeby grać w 1 lidze?Czy myślisz, że w tym roku chłopacy powalczą o wymarzone zaplecze ekstraklasy mimo że w tym sezonie tylko jedna drużyna awansuje?
-Drużyna ma solidne fundamenty-dobrego trenera, zaangażowanych działaczy i świetną atmosferę w szatni. Kluczowe będzie utrzymanie stabilności kadrowej i zdrowia zawodników przez cały sezon. Jeśli to się uda, to MKK stać na walkę o najwyższe cele. Wierzę, że mimo trudnego systemu awansu w tym roku, drużyna powalczy o play-offy i może sprawić niespodziankę. A ja, mając teraz więcej wolnych weekendów, będę mógł częściej przychodzić na mecze i trzymać kciuki z trybun-w końcu od lat czuję, że jestem członkiem rodziny MKK.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również.