Derby wielkopolski - Gnieźnianki podejmą...
Wygrana ,,Wilków” na inauguracje nowego sezonu!
W ostatnim meczu z mistrzem Polski, Zagłębiem Lubin zabrakło Wam niewiele, żeby sprawić miłą niespodziankę. Jak ocenia Pan ten mecz z perspektywy czasu?
-To ogromna szkoda. W drugiej połowie dwukrotnie zmniejszyliśmy stratę do jednej bramki, ale ostatecznie nie udało nam się odwrócić losów meczu. Po mojej pierwszej przerwie na żądanie, przy stanie 1:6, pozostałe 55 minut wygraliśmy jedną bramką. To pokazuje, jak duży postęp zrobił nasz zespół i że szczególnie u siebie potrafimy grać, jak równy z równym nawet najlepszymi drużynami. Jednocześnie to dla nas wyraźna lekcja. Jeśli chcemy wygrać z rywalem, takim jak Zagłębie Lubin, nie możemy pozwolić mu rozpocząć meczu od prowadzenia 6:1. Odrobienie takiej straty kosztuje mnóstwo sił i nie zawsze się udaje. Chcę pochwalić dziewczyny. Dały z siebie wszystko, pokazały dużą waleczność i przeprowadziły wiele efektownych akcji. Na wielkie uznanie zasługują też nasi kibice. Atmosfera w Gnieźnie jest wyjątkowa-rywalkom gra się tutaj trudno, a nam trybuny dodają ogromnej energii. Tym bardziej żal, że nie zdołaliśmy odwrócić losów spotkania. Podobnie było w pierwszej kolejce przeciwko Piotrcovii: zmniejszyliśmy stratę do jednej bramki. Ale nie wykonaliśmy decydującego kroku, by przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.
W ostatnim czasie kontuzji w drużynie doznała Magdalena Nurska. Czy wiadomo, jak groźna jest kontuzja i kiedy wróci do treningów?
-Kontuzja Magdy Nurskiej na szczęście nie jest poważna. Po wyskoku wylądowała na stopie innej zawodniczki i skręciła staw skokowy. Badania wykluczyły złamanie oraz poważniejsze uszkodzenie więzadeł. Zakładamy, że za dwa-trzy tygodnie będzie mogła wrócić do pełnych treningów.
W kolejnym spotkaniu po przerwie reprezentacyjnej zmierzycie się z beniaminkiem z Radomia. Co można powiedzieć o tej drużynie?
-Radom to sympatyczny, młody zespół, w którym gra kilka utalentowanych zawodniczek. Wciąż niesie go entuzjazm związany z awansem do najwyższej ligi. Jako trener nie chcę jednak chować się za ogólnikami. Jeśli mamy zrealizować nasze ambicje i cele, nie bierzemy pod uwagę innego wyniku, niż zwycięstwo Wierzę, że mimo transmisji telewizyjnej przyjdzie nas wspierać jak najwięcej kibiców.
W tym sezonie ponieśliście już dwie porażki. Czy według Pana były to mecze do wygrania i czy oczekiwania wobec drużyny nie były zbyt duże?
-Do każdego meczu przystępujemy z zamiarem zwycięstwa i walczymy o nie do ostatniego gwizdka. Pamiętajmy jednak, że sezon ocenia się na koniec. W pierwszych trzech kolejkach zmierzyliśmy się z mistrzem Polski i brązowym medalistą poprzedniego sezonu. W spotkaniach z Piotrcovią i Zagłębiem pokazaliśmy wyraźny postęp. O wynikach zdecydowały detale w końcówkach. Porażka z takimi rywalami nie jest powodem do wstydu, ani do przygnębienia. Pokazaliśmy potencjał, na którym chcemy budować przez resztę sezonu. Rozegraliśmy też świetny mecz w Elblągu, który moim zdaniem mógł się podobać każdemu kibicowi MKS-u Gniezno. Pokazaliśmy w nim swoją jakość. Teraz czekają nas trzy domowe mecze-z Radomiem, Galiczanką i Kaliszem. Naszym celem jest zdobycie kompletu dziewięciu punktów. Wierzę, że wtedy również tabela będzie wyglądać inaczej.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również.
Liczba komentarzy : 0