W czwartek, 17 września w meczu 1. kolejki fazy ligowej Ligi Europy zespół Lecha Poznań zmierzył się w Londynie z Crystal Palace. Anglicy w minionym sezonie zostali triumfatorami Ligi Konferencji i byli faworytami starcia na Selhurst Park. Potwierdzili to zwyciężając 4:0, chociaż rezultat ten nie oddaje w pełni przebiegu rywalizacji.
Lech od początku grał w Londynie otwarty futbol i szybko mógł objąć prowadzenie. W 2. minucie rozpędzony Patrik Walemark ruszył prawym skrzydłem zagrywając na piąty metr do Mikaela Ishaka, który wyciągniętą nogą starał się skierować piłkę do bramki, ale nie był to groźny strzał, chociaż w sytuacji sam na sam. A, że niewykorzystane sytuacje często w sporcie się mszczą to osiem minut później gola zdobyli gospodarze. Pomógł im w tym znacząco Terry Yegbe, który wrzucił piłkę z autu prosto pod nogi Yeremy'ego Pino, a ten w sytacji sam na sam pokonał Mateusza Lisa strzałem z dziewiątego metra. W 22. minucie bliski wyrównania był Mikael Ishak, który po prostopadłym zagraniu lobem na wolne pole od Radosława Murawskiego miał przed sobą już tylko bramkarza rywali, ale naciskany przez dwóch obrońców uderzył z piętnastego metra ponad poprzeczkę. Dopingowany głośno przez swoich kibiców Lech przeważał, ale to gospodarze zdobywali kolejne bramki. W 27. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, z prawej strony Adama Whartona na piąty metr, mający sporo miejsca Chris Richards ładnym strzałem głową podwyższył na 2:0. Sześć minut później Radosław Murawski sfaulował Yeremy'ego Pino w polu karnym i arbiter podyktował rzut karny. Pewnie wykorzystał go Jorgen Strand Larsen, który posłał futbolówkę w prawą stronę bramki Mateusz Lisa, podczas gdy ten rzucił się w przeciwnym kierunku. Kilka minut później piłka po raz czwarty znalazła się w bramce Lecha. Wbił ją, o ironio, Terry Yegbe wracający do własnej strefy obronnej po dalekim wyjściu na przedpole bramkarza Lecha. Na szczęście sędzia dopatrzył się spalonego dośrodkowującego piłkę Jorgena Stranda Larsena i nie uznał gola. Do przerwy było 3:0. Po zmianie stron Lech starał się zdobyć choćby honorowego gola, chociaż grał już nie tak odważnie jak w pierwszej połowie. Szans nie wykorzystali jednak Mikael Ishak i Luis Palma - ich strzały bez większych problemów obronił Walter Benitez. bramkarz gospodarzy złapał futbolówkę. Uskrzydleni trzybramkowym prowadzeniem gospodarze także starali się atakować. W 76. minucie Eddie Nketiah strzelając sprzed pola karnego posłał piłkę tuż obok dalszego, prawego słupka. Lech naciskał, ale kiedy w 87. minucie Radosław Murawski został ukarany drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką, szanse na honorowego gola spadły do zera. Na domiar złego dwie minuty później, po szybkim kontrataku Eddie Nketiah, mijając zwodem w polu karnym dwóch obrońców Lecha, strzałem lewą nogą ustalił wynik spotkania na 4:0.
Cristal Palace - Lech Poznań 4:0 (3:0)
Bramki:
Cristal Palace - Yeremy Pino - 1 (10'), Chris Richards - 1 (27'), Jorgen Strand Larsen - 1 (34' - k), Eddie Nketiah - 1 (89')
Sędziował Michał Oczenasz ze Słowacji
Widzów – 18 117
Radosław Kossakowski / foto Przemysław Szyszka
