W niedzielę, 1 marca, w meczu 16. kolejki rozgrywek grupy północnej I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Gniezno podejmował Jagiellonię Białystok. Było to kolejne spotkanie tych drużyn w odstępie niespełna trzech tygodni, a białostocczanie potwierdzili swój wysoki potencjał.
Zespół ze stolicy Podlasia przyjechał do Gniezna jako wicelider, podbudowany wygraną nad ekipą gnieźnieńską w rozegranym niespełna trzy tygodnie wcześniej, w Hali Widowiskowo-Sportowej im. Mieczysława Łopatki, meczu 1/8 Pucharu Polski. Gnieźnianie przegrali wtedy z Jagą 1:6. Tym razem mecz rozegrany został w hali GOSiR przy ul. Sportowej 5. Goście zgodnie z przewidywaniami od początku dominowali i w 9. minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, z ósmego metra przymierzył Camilo Neme Vargas posyłając piłkę do bramki tuż obok lewego słupka. Gnieźnianie starali się odrobić stratę grając głównie z kontrataku. Dogodne sytuacje mieli Mateusz Kruszlewski, Oskar Kozłowski, Lubomir Kołomyjczuk i dwukrotnie Wojciech Węgrzyn. Goście cały czas jednak przeważali. Groźnie strzelali Oleksandr Kolesnikow, Moreno Thachack, Camilo Neme Vargas i Pedro Guaglianone. Gnieźnianie jednak skutecznie się bronili i do przerwy było 0:1.
Po zmianie stron gospodarze zaatakowali odważniej i w 22. minucie Wojciech Węgrzyn był dwukrotnie bliski doprowadzenia do remisu. Najpierw zabrakło mu centymetrów, aby sięgnąć piłki dośrodkowanej z lewego skrzydła przez Lubomira Kołomyjczuka, a po chwili, również w sytuacji sam na sam, jego strzał obronił Marcin Mianowicz. Białostocczanie szybko wrócili jednak na właściwe sobie tory i zdominowali grę w środkowej strefie boiska, konstruując kolejne ataki pozycyjne. Gnieźnianie grali głównie z kontry. W 25 minucie bliski wyrównania był Mateusz Kruszlewski uderzając z lewego skrzydła minimalnie obok dalszego słupka. Trzy minuty później napór zawodników Jagiellonii zaowocował zdobyciem drugiego gola. Po ataku o pozycyjnym silnym strzałem z ósmego metra Dawida Dymka pokonał Jacek Dzienis. Kiedy minutę później Oleksndr Kolesnikow ładnym strzałem od poprzeczki podwyższył na 0:3, gnieźnianie wzięli czas i zdecydowali się na manewr taktyczny zastąpienia bramkarza piątym zawodnikiem. Gospodarze grając w piątkę w ataku spychali rywali do ich strefy obronnej, ale brakowało im skuteczności. Na domiar złego w 36. minucie Camilo Neme Vargas podwyższył na 0:4, a dwie minuty później po szybkim kontrataku wracającego Wojciecha Węgrzyna pokonał silnym uderzeniem Moreno Thachack. Gnieźnianie starali się zdobyć choćby honorowego gola, ale o mało nie stracili kolejnej bramki. W ostatnich sekundach stracili piłkę na połowie rywali. Do kontry ruszył Oleksandr Kolesnikow i strzałem głową z około czternastu metrów skierował piłkę do pustej bramki. Piłka minęła linię bramkową w momencie kiedy wybrzmiewała już syrena i gol nie został uznany. Ostatecznie KS Gniezno przegrał po raz kolejny z Jagiellonią różnicą pięciu bramek. Widać, że zespół z Białegostoku ma potencjał na powrót do futsalowej ekstraklasy, a i z pewnością w rozgrywkach Pucharu Polski też będzie się liczył.
KS Gniezno – Jagiellonia Białystok 0:5 (0:1)
Bramki:
Jagiellonia Białystok – Camilo Neme Vargas – 2 (9’, 36’), Oleksandr Kolesnikow - 1 (29’), Jacek Dzienis – 1 (28), Moreno Thachack – 1 (38’).
Zespół Klubu Sportowego Gniezno mimo porażki utrzymał dziewiątą pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 12 punktów, Teraz gnieźnian czekają mecze z potencjalnie mniej wymagającymi rywalami, ale twarda walka o utrzymanie w rozgrywkach grupy północnej I ligi potrwa zapewnie do końca sezonu. W najbliższą niedzielę zespół czeka wyjazdowe spotkanie w Gdańsku z AZS UG, a tydzień później mecz przed własną publicznością z TAF Toruń.
Radosław Kossakowski / foto Arkadiusz Kossakowski (fotorelacja)
