Na mecz 10. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zespół poznańskiego Lecha wyjechał do Warszawy, gdzie w sobotę, 27 września, był podejmowany przez lidera zmagań - drużynę Legii. Lechici jechali na ten mecz w zasadzie bez nominalnych napastników, a na domiar złego podczas rozgrzewki kontuzji nabawił się mający zazwyczaj ofensywne nastawienie Gergo Lovrencsics. Tymczasem jednorazowy powrót trenera Macieja Skorży na Łazienkowską przez długi czas zwiastował zdobycie kompletu punktów przez prowadzony przez niego od kilku tygodni zespół.
Mimo kłopotów kadrowych lechici dobrze rozpoczęli to spotkanie. Już w 7. minucie Szymon Pawłowski po dalekim wykopie Macieja Gostomskiego trafił do bramki, ale gol (słusznie zresztą) nie został uznany, albowiem pomocnik Lecha był na spalonym. Gospodarze pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 13. minucie. Barry Douglas nie zdołał przeciąć podania na lewe skrzydło do Michała Żyry, który następnie precyzyjnie zacentrował w pole karne do Michała Kucharczyka. Lewoskrzydłowy Legii trafił w futbolówkę, ale zaledwie czubkiem buta i nie zdołał skierować jej do bramki Lecha. W 32. minucie z drugiej strony boiska nie pomylił się natomiast Marcin Kamiński. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Barry’ego Douglasa w polu karnym Legii zrobiło się spore zamieszanie, ale obrońca Lecha zachował zimną krew i strzałem lewą nogą pokonał zasłoniętego Dusana Kuciaka. Siedem minut później było już 0:2. Piłka po wysokim zagraniu w polu karnym Szymona Pawłowskiego dość przypadkowo trafiła do Dariusza Formelli, ale młody pomocnik Lecha w ładnym stylu zdołał opanować futbolówkę i mimo asysty dwóch obrońców strzałem przy bliższym słupku pokonał Dusana Kuciaka. W 43. minucie lechici mieli znakomitą okazję do zdobycia trzeciego gola. Znakomitą indywidualną akcją popisał się Kasper Hamalainen, który minął zwodem dwóch rywali i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Dusanem Kuciakiem. Bramkarza gospodarzy wyręczył jednak wracający ambitnie Dossa Junior, który w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę spod nóg składającego się do strzału Fina. Prowadzenie do przerwy osłabionego Lecha dwiema bramkami było natomiast i tak sporym zaskoczeniem dla kibiców i samych piłkarzy Legii. Dlatego też od początku drugiej połowy gospodarze zaatakowali bardziej zdecydowanie. Lechici ograniczali się natomiast do kontrataków. Ofensywne nastawienie Legii przyniosło efekt w 76. minucie, chociaż gol zdobyty przez Tomasza Brzyskiego należy uznać za raczej przypadkowy, choć niewątpliwie nieprzeciętnej urody. Obrońca Legii popędził lewą stroną boiska i w pełnym biegu zacentrował w pole karne. Piłka poszybowała bardzo wysoko, przelobowała stojącego na trzecim metrze Macieja Gostomskiego i... wpadła do bramki Lecha. Dwie minuty później strzelec kontaktowego gola dośrodkował precyzyjnie z rzutu rożnego do niepilnowanego Marka Saganowskiego, a wprowadzony chwilę wcześnie pomocnik Legii posłał piłkę ładnym strzałem z woleja nad spojeniem słupka z poprzeczką. W 80. minucie groźnie z dystansu uderzył Muhamed Keita, ale Dusan Kuciak zdołał sparować jego strzał. W końcówce Legia desperacko rzuciła się do ataku i zdołała doprowadzić do remisu. Gola, który odebrał Lechowi zwycięstwo w Warszawie zdobył Dossa Junior popisując się ładnym strzałem głową po precyzyjnym dośrodkowaniu z prawego skrzydła Tomasza Brzyskiego. Polskie „Gran Derbi” zakończyło się zatem sprawiedliwym remisem 2:2, chociaż Kolejorz był bardzo bliski zdobycia kompletu punktów w stolicy.
Legia Warszawa - Lech Poznań 2:2 (0:2)
Bramki:
Legia - Tomasz Brzyski - 1 (76’), Dossa Junior - 1 (90’)
Lech - Marcin Kamiński - 1 (32’), Dariusz Formella - 1 (39’)
Legia - Dusan Kuciak, Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Tomasz Brzyski, Michał Żyro, Tomasz Jodłowiec, Ivica Vrdoljak, Michał Kucharczyk (46. Orlando Sa), Miroslav Radović, Ondrej Duda (75. Marek Saganowski)
Lech - Maciej Gostomski, Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Maciej Wilusz, Barry Douglas, Łukasz Trałka, Hubert Wołąkiewicz - Dariusz Formella (70. Muhamed Keita), Kasper Hamalainen (80. Szymon Drewniak), Szymon Pawłowski, Dawid Kownacki (87. Luis Henriquez)
Sędziował Bartosz Frankowski z Torunia
Widzów - 25 934
Radosław Kossakowski/foto www.lechpoznan.pl
