Bilety na mecz rozeszły się w bardzo szybkim tempie, a trybuny stadionu przy ul. Bułgarskiej wypełniły się po brzegi. Losy spotkania rozstrzygnęły się bardzo szybko. Poznanianie już w 3. minucie objęli prowadzenie. Na prawym skrzydle akcję rozpoczął Joel Pereira przesuwając piłkę nieco w prawo do Patrik Walemarka. Szwed sprytnie zagrał piętą przed szesnastkę do Aliego Gholizadeha, a Irańczyk uderzył lewą nogą w kierunku dalszego słupka zdobywając pierwszego gola dla gospodarzy. Warszawianie wydawali się zaskoczeni i bezradni, a sytuacja zrobiła się dla gości wręcz fatalna po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Obrońca Legii spóźnił się do podania od swego partnera. Futbolówkę przechwycił Leo Bengtsson, a Augustyniak starając się mu ją odebrać faulował Szweda. Początkowo arbiter pokazał legioniście żółtą kartkę, ale po analizie VAR zmienił swą decyzję. choć wydaje się, że ta pierwotna była bardziej sprawiedliwa. Goście przez ponad 70 minut grali w osłabieniu, ale Lech wyjaśnił wszystko już w pierwszej połowie. W 31. minucie Ali Gholizadeh z dwudziestego piątego metra wrzucił piłkę dokładnie tuż przed pole bramkowe do Michała Gurgula. Ten nie przyjął zbyt dobrze, ale odbita futbolówka trafiła do s Mikaela Ishaka, który uderzeniem z szóstego metra nie dał szans Otto Hindrichowi. Siedem minut później było już 3:0. Po prostopadłym podaniu Timothy'ego Oumy w sytuacja sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Patrik Waalemark. Strzał Szweda Otto Hindrich zdołał obronić, ale do odbitej przez niego piłki tuż przy prawym słupku dopadł Michał Gurgul kierując futbolówkę do pustej bramki. Lech szedł za ciosem i w 42. minucie zdobył kolejnego gola.. Mikael Ishak po prostopadłym wgraniu piłki w pole karne przez Joela Pereirę w sytuacji sam na sam pokonał Otto Hindricha. Początkowo goście reklamowali pozycję spaloną kapitana Lecha, ale linię obrony wyraźnie złamał na prawej stronie defensywy znajdujący się daleko od akcji Paweł Wszołek. Do przerwy Lech prowadził z Legią 2:2. W drugiej połowie tempo gry wyraźnie siadło. Emocji było już jak na lekarstwo, chociaż fani Kolejorza mieli co świętować. Legia kilka razy zdołała przedrzeć się w strefę obronną Lecha, ale nie zagroziła specjalnie bramce Bartosza Mrozka. Poczynania gospodarzy ożywił natomiast wprowadzony w 64. minucie Filip Jagiełło, który kilka razy zdecydował się na strzał z dalszej odległości. Najbliższy zdobycia gola był trzy minuty przed upływem podstawowego czasu gry trafiając w prawy słupek. Ostatecznie, po ciekawej pierwszej połowie i raczej sennej drugiej Lech pokonał Legię 4:0 wciąż prowadząc w ligowej tabeli.
Lech Poznań – Legia Warszawa 4:0 (4:0)
Bramki
Lech –Mikael Ishak – 2 (31’, 42’), Ali Gholizadeh – 1 (3’), Michał Gurgul – 1 (38’)
Sędziował Piotr Lasyk z Bytomia
Widzów – 40 810
Radosław Kossakowski/foto Przemysław Szyszka

Liczba komentarzy : 0