Oto pomeczowe wypowiedzi przedstawicieli obu drużyn:
Timo Lahti - Nie mogę stwierdzić, że znam dobrze ten tor. Jeździłem tu wprawdzie przez dwa sezony, ale to już było pięć lat temu, a trzeba przyznać, że w każdym roku nawierzchnia choćby minimalnie się zmienia. Z mojego dzisiejszego dorobku mogę być zadowolony. Z tego, że tylko remisujemy w kolejnym meczu wyjazdowym już nie! Naszym celem jest wygranie tej ligi i awans, a takie straty punktów stawiają to założenie pod znakiem zapytania.
Anze Grmek - Na torze czułem się dziś dobrze. Dużo trenowałem przed tymi zawodami, co pomogło mi dobrać odpowiednie ustawienia sprzętu. Na początku zawodów tor był nieco bardziej śliski niż zazwyczaj, ale później stał się dla mnie naprawdę fajny. Udało mi się pojechać kilka niezłych biegów i będę się starał utrzymać tę dobrą formę.
Lech Kędziora (trener Wybrzeża Gdańsk) – Myślę, że w przeciwieństwie do remisu w Daugavpils, z tego możemy być umiarkowanie zadowoleni. Na pewno pozytywnie przyjęli go nasi kibice. Tor w Gnieźnie jest specyficzny. Nie zawsze łatwo jest tu trafić z przełożeniami. Dziś od początku jechaliśmy jak równi z równym. Cieszy mnie to. Uważam, że obie drużyny stworzyły znakomite widowisko i dobrze byłoby to powtórzyć w rozgrywce finałowej.
Radosław Majewski (menadżer Startu Gniezno) - Byliśmy dziś świadkami bardzo emocjonującego spotkania. Dużo działo się na torze. Niestety, przydarzył się też kolejny upadek Adama Ellisa, który pojechał do szpitala na kolejne badania. Po zdarzeniu w biegu jedenastym nie mógł on kontynuować zawodów. Początkowo nie wiedział nawet co się z nim dzieje. Być może ostatecznie zabrakło nam do zwycięstwa punktu z tego biegu, ale myślę, że z remisu też możemy być zadowoleni. Cały czas jesteśmy na fali, chociaż jest kilka mankamentów w drużynie. Nienajlepszą formę prezentuje Sam Masters. Jednocześnie musimy pogodzić chęć występów zarówno Anże Grmeka, jak i Jacoba Jensena. Dzisiaj Anże prezentował się bardzo dobrze i tym samym Jacob nie miał szansy na zaprezentowanie się na torze. Teraz przed nami dwa tygodnie przerwy, które możemy wykorzystać na rozwiązanie niektórych problemów.
Radosław Kossakowski / Arkadiusz Kossakowski / foto Roman Strugalski (fotogaleria)

Liczba komentarzy : 0