W swoim drugim meczu podczas rozgrywanych w Holandii mistrzostw świata w piłce ręcznej kobiet reprezentacja Polski zmierzyła się w niedzielne popołudnie, 30 listopada, z drużyną narodową Tunezji.
Spotkanie rozegrane w hali Maaspoort w 's-Hertogenbosch było emocjonujące i wyrównane. Brązowe medalistki mistrzostw Afryki wysoko zawiesiły Polkom poprzeczkę i losy spotkania ważyły się niemal do ostatniej syreny. Szczególnie zaskakująca była pierwsza połowa, w której Tunezyjki dominowały od początku uzyskując po pierwszym kwadransie zmagań czterobramkową przewagę (4:8). Polki wypracowywały sobie sytuacje strzeleckie, ale w ofensywie grały wręcz lekceważąco niewykorzystując wielu dogodnych do zdobycia bramek sytuacji. Z upływem czasu ta skuteczność została nieco poprawiona i Biało-Czerwone zaczęły odrabiać straty głównie dzięki trafieniom Karoliny Kochaniak. Pierwsze prowadzenie (10:9) Polki uzyskały dopiero w 22. minucie dzięki szybkiej kontrze zainicjowanej dalekim wyrzutem na lewe skrzydło Barbary Zimy. Idealne podanie od własnej bramkarki wykorzystała Dagmara Nocuń. Wydawało się, że nasze zawodniczki pójdą za ciosem, ale zbudowana z dość dużym trudem trzypunktowa przewaga (12:9) została roztrwoniona. Do przerwy był remis 13:13. Od początku drugiej połowy na boisku pojawiła się Katarzyna Cygan i trzeba przyznać, że zawodniczka MKS PR Gniezno miała spory wpływ na dalsze losy meczu. To ona zdobyła pierwszą bramkę w drugiej części meczu. Po kolejnym trafieniu gnieźnianki w 45. minucie przewaga Polek wzrosła do trzech bramek (22:19), ale końcówka spotkania była bardzo nerwowa. Ambitnie grające Tunezyjki pięć minut przed zakończeniem meczu zdobyły bramkę kontaktową (24:23). Rewelacyjna w ofensywie była Sondes Hachana Ep Kerkeni, która słusznie wybrana została MVP meczu. Po naszej stronie nie ustępowała jej zbytnio Katarzyna Cygan, która nie tylko zdobyła w sumie 5 bramek, ale także w większości przypadków skutecznie wyłączała z gry obrotowe rywalek. W końcówce spotkania doszło do sporej kontrowersji. Natalia Pankowska starała się zablokować obracającą się do rzutu Mounę Jlezi. Obie zawodniczki upadły. Tunezyjka doznała jednak bolesnego urazu lędźwiowego odcinka kręgosłupa i opuściła boisko na noszach. I to chyba ten fakt sprawił, że Polka ukarana została czerwoną kartką. Mimo osłabienia Polki zdołały utrzymać trzypunktową przewagę zwyciężając ostatecznie 29:26.
Dzięki tej wygranej Polki są już pewne awansu do rundy głównej mistrzostw świata, w której czołowe zespoły grupy F połączy się z najlepszą trójką grupy E, gdzie o awans rywalizują Holandia, Austria, Argentyna i Egipt.
Polska – Tunezja 29:26 (13:13)
Polska: Płaczek, Zima – Olek, Kobylińska 3, Janas 2, Rosiak, Cygan 5, Balsam 7, Głębocka, Pankowska 1, Granicka, Nosek, Michalak 2, Kochaniak 6, Uścinowicz 1, Nocuń 2.
Tunezja: Mkadem, Sfar – Hamrouni 4, Mostefaoui 2, Jlezi 2, S. Ben Hassine 3, Zelfani, Dhaouadi 1, Rezgui 1, Ep Kerkeni 8, Rmiza, Abdalah 2, M. Ben Hassine, A. Ben Hassine, Bouri 2, Belhadj 1.
Kolejny mecz Polki rozegrają we wtorek , 2 grudnia , z Francją. Początek spotkania o godz. 21.
Radosław Kossakowski - foto Paweł Bejnarowicz
