Niespełna trzy miesiące po fatalnie wyglądającej kolizji, do której doszło w meczu 5 . kolejki Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy Ultrapur Omega Startem Gniezno, a Śląskiem Świętochłowice. Na początku maja życie gnieźnieńskiego żużlowca wisiało na włosku. Obecnie zawodnik intensywnie myśli o powrocie na tor.
- Cieszę się, że po kilku słabszych meczach dzisiaj moi koledzy pokazali się od naprawdę dobrej strony. Żałuję, że nie mogę ich wspierać i nie uda się to też w rundzie finałowej - stwierdził ze smutkiem Patryk Budniak. Generalnie jednak był pełen humoru i nastawiony optymistycznie. Zawodnik cały czas przechodzi rehabilitację i widać jej efekty, Jeszcze kilka tygodni temu poruszał się z trudem na wózku, Teraz sprawnie chodzi o kulach, które chciałby jak najszybciej odrzucić.
- Przez najbliższy miesiąc będę przechodził bardzo intensywną rehabilitację w Guardian Clinic w Koninie. Liczę na to, że wyjdę stamtąd o własnych siłach, a wtedy droga do powrotu na motocykl będzie otwarta. A jeśli zabraknie mi czasu to przecież zimą można jeździć w Australii! - z uśmiechem zakończył rozmowę.
Pozytywne nastawianie Patryka Budniaka niewątpliwie ma znaczący wpływ na jego powrót do sprawności. Na ile okaże się on wystarczający do tego, aby junior Startu mógł powrócić na tor - pokaże czas. Jedno jest pewne - ci którzy widzieli wypadek 10 maja nie dowierzają, że Patryk ma w sobie tyle samozaparcia i odwagi, aby w ogóle o tym myśleć. Sam fakt dojścia przez niego do pełnej sprawności będzie mistrzostwem świata!
Cały czas aktywna jest zbiórkę pieniędzy z przeznaczeniem na pokrycie kosztów rehabilitacji Patryka Budniaka. To między innymi dzięki tym środkom postęp w dochodzeniu do zdrowia zawodnika jest tak duży. Do zbiórki można dołączyć na: https://zrzutka.pl/dv7djc
Radosław Kossakowski / foto Roman Strugalski

|
|
|
|
|
Liczba komentarzy : 0