W czwartek, 20 sierpnia, w meczu 4. rundy eliminacji Ligi Europy. Lech Poznań podejmował FC Thun. Przed spotkaniem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Na Enea Stadionie mistrz Polski podejmował bowiem mistrza Szwajcarii. Wynik meczu przerósł jednak chyba najśmielsze oczekiwania kibiców Kolejorza.
Początek rywalizacji wcale nie wskazywał na ostateczny triumf Lecha. W 2. minucie było bardzo groźnie w polu bramkowym gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zrobiło się spore zamieszanie, na szczęście wyjaśnione przez lechitów. Osiem minut później Poznanianie objęli jednak prowadzenie. O piłkę zagraną z własnej połowy głową na prawe skrzydło przez Allahyara Sayyadamanesha powalczył w powietrzu z Michaelem Heule Patrik Walemark i znajdując się w sytuacji sam na sam pokonał Niklasa Steffena celnym strzałem w kierunku dalszego słupka. W 19. minucie powinno być 2:0, ale idealnego dośrodkowania z prawego skrzydła Joela Pereiry na dziesiąty metr nie wykorzystał Pablo Rodriguez posyłając piłkę nad spojeniem prawego słupka z poprzeczką. W kolejnej akcji Hiszpan zrehabilitował się jednak znacząco zagrywajac na wolne pole do Allahyara Sayyadamanesha, który wbiegając z lewej strony w pole karne uderzył w kierunku dalszego słupka, a odbita od niego pilka wpadła do bramki. W 25. minucie było już 3:0, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się Patrik Walemark, tym razem jednak atakując skutecznie z lewego skrzydła. Sześć minut później lechici egzekwowali rzut wolny z ponad dwudziestu metrów na prawym skrzydle. Nie doszło do klasycznej wrzutki w pole karne, tylko gospodarze wymienili kilka podań, po których pilłka trafiła na ósmy metr do Mateusza Skrzypczaka, a ten bez przyjęcia uderzył w środek bramki podwyższając na 4:0. W 45. minucie piątego gola dla Lecha zdobył Radosław Murawski, wykorzystując dośrodkowanie z prawego skrzydła od Pablo Rodrigueza i mając sporo miejsca na dziesiątym metrze pokonując Niklasa Steffena. Do przerwy było więc 5:0. Drugą połowę gospodarze rozpoczęli również mocnym akcentem. Na indywidualny atak środkiem boiska zdecydował się Daniel Haakans uderzając z dziesiątego metra. Piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z obrońców i myląc Niklasa Steffena wpadła do bramki tuż przy prawym słupku. W 67. minucie, po akcji lewym skrzydłem, przy biernej postawie lechitów, goście zdołali umieścić piłkę w bramce Mateusza Lisa. Po analizie VAR gol nie został jednak uznany, albowiem na spalonym był strzelający z trzeciego metra Furkan Dursun. W 79. minucie siódmego gola dla Lecha zdobył Robert Gumny. Wychowanek Kolejorza posłał piłkę ładnym lobem nad wychodzącym daleko na przedpole Niklasem Steffenem, a futbolówka wpadła do bramki tuż pod poprzeczką. W końcówce tempo meczu wyraźnie spadło, ale siedmiobramkowa zaliczka praktycznie przesądza losy awansu do fazy grupowej Ligi Europy.
Lech Poznań - FC Thun 7:0 (5:0)
Bramki:
Lech - Patrik Walemark - 2 (10', 25'), Allahyar Sayyadmanesh - 1 (20'), Mateusz Skrzypczak - 1 (31'), Radosław Murawski - 1 (45'), Daniel Hakans - 1 (48'), Robert Gumny - 1 (79')
Sędziował Sebastian Gishamer z Austrii
Widzów – 22 241
Spotkanie rewanżowe FC Thun - Lech Poznań rozegrane zostanie w czwartek, 27 sierpnia o g. 20.
Radosław Kossakowski / foto Przemysław Szyszka
