Od początku najlepiej na tymczasowo usypanym torze radzili sobie Australijczycy. Wygrywając wszystkie wyścigi pierwszej rundy wysoko zawiesili poprzeczkę rywalom. Już wtedy stało się jasne, że Polakom będzie trudno obronić tytuł, tym bardziej że w pierwszym występie Bartosz Zmarzlik przyjechał dopiero trzeci, za plecami reprezentanta Startu, Adama Ellisa broniącego barw Wielkiej Brytanii! Gospodarze turnieju starali się gonić rywali i kiedy Bartosz Zmarzlik w ładnym stylu wygrał wyścig VIII nadzieje na sukces odżyły. Tym bardziej, że w biegu XII, za spowodowanie upadku Charlesa Wrighta, wykluczony został Jason Doyle. W powtórce kapitan reprezentacji Polski przyjechał jednak tylko drugi i Kangury wciąż miały bezpieczną przewagę 6 punktów. Nadzieję w serca czterdziestotysięcznej publiczności wlał jeszcze Kacper Woryna. Rezerwowy w talii trenera Stanisława Chomskiego wygrał wyścig XIII i przewaga liderów zmalała do 4 punktów. Wkrótce jednak okazało się, że Polacy będą musieli raczej walczyć o utrzymanie drugiej pozycji, niż o triumf w turnieju. Przed ostatnią rundą startów Polacy tracili już 7 punktów do liderów i 3 do zajmujących drugą lokatę Duńczyków. Sporo emocji przyniósł wyścig XVIII. Jadący początkowo na końcu stawki Bartosz Zmarzlik sukcesywnie przedzierał się do przodu, a kiedy na jednym z wiraży wyprzedził Mikkela Michelsena, Duńczyk upadł domagając się wykluczenia reprezentanta Polski i nawet ruszył w kierunku Zmarzlika z pretensjami, co spotkało się ze sporą porcją gwizdów. Powtórki pokazały, że nie było żadnego faulu i sędzia wykluczył reprezentanta Danii. Niestety, Polacy nie zdołali skutecznie wykorzystać tego faktu. Zmarzlik w powtórce przyjechał drugi, a kolejny wyścig wygrał Anders Thomsen co przy trzeciej lokacie Kacpra Woryny sprawiło, że przed ostatnią gonitwą Duńczycy mieli 2 punkty przewagi nad Polakami. Już wcześniej złoto zapewnili sobie Australijczycy, a Polacy chcąc zapewnić sobie srebrny medal musieli wygrać ostatni wyścig licząc, że Duńczycy nie zdobędą punktu. Startujący po raz kolejny Kacper Woryna był nawet przez moment drugi, a Michael Jepsen Jensen zamykał stawkę, co dawało jeszcze szansę na bieg dodatkowy. Ostatecznie jednak Polaka wyprzedził jeszcze Robert Lambert. a triumfował Jason Doyle przypieczętowując triumf Australijczyków. Polacy po trzech triumfach z rzędu tym razem stanęli na najniższym stopniu podium.
Podsumowując występ reprezentacji Polski, jej menadżer Stanisław Chomski powiedział: - Oczywiście, chcieliśmy wygrać i oczywiście celowaliśmy w złoto. Po to właśnie przyjechaliśmy na PGE Narodowy. Może nie wszyscy to zauważyli, ale Patryk Dudek nie mógł wejść na podium, by odebrać medal, ponieważ dopadła go grypa żołądkowa; źle się czuł niemal przez całe zawody. Kacper Woryna pełnił rolę jokera i wkroczył do akcji w odpowiednim momencie. Dołożył też cenne punkty do dorobku polskiej drużyny.
NCD uzyskał w wyścigu VI ROBERT LAMBERT - 54,20 s. Sędziował Aleksander Latosiński z Ukrainy. Widzów około 40 000.
Radosław Kossakowski / foto FIM

Liczba komentarzy : 0