Nie dla Mieszka Gniezno baraże o III ligę...
Czy Mieszku Gniezno uda się wrócić na fotel...
Gdyby spotkanie kończyło rundę jesienną, to remis z ówczesnym liderem tabeli byłby pewnie poczytywany nawet za sukces, Wiosną płocczanie radzili sobie już jednak znacznie gorzej i to oni mogli być bardziej zadowoleni z faktu urwania punktów mistrzom. W sobotni wieczór, 23 maja, przy Bułgarskiej, a później w samym centrum miasta, było już jednak na tyle radośnie i świątecznie, że wynik spotkania odszedł na nieco dalszy plan. Lechici dominowali przez większość spotkania. W 30. minucie objęli prowadzenie po niesamowitym strzale Luisa Palmy. Honduranin egzekwował rzut wolny z ponad dwudziestu metrów, nieco z lewej strony boiska, przymierzając w dalsze okienko. Rafał Leszczyński rzucił się w tamtą stronę, ale nie zdołał sięgnąć futbolówki. Gospodarze mieli jeszcze kolejne okazje, ale do przerwy prowadzili tylko 1:0. Po zmianie stron goście szybko zdobyli wyrównującego gola. głównie niecelnie. Goście trzema podaniami w polu karnym rozmontowali defensywę Lecha, a całą akcję strzałem z piątego metra zakończył Żan Rogelj. Po godzinie gry gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Z lewego skrzydła krosowe podanie na piaty metr precyzyjnie wykonał Michał Gurgul. Tam przez linię defensywy przedarł się Patrik Walemark i lekkim strąceniem głową skierował piłkę do bramki tuż obok prawego słupka. Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry goście mieli szansę na wyrównanie. Zagraną z lewego skrzydła piłkę zatrzymał ręką w polu karnym Mateusz Skrzypczak i sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny. Strzał Namanji Mijuskovicia niemal w środek bramki bez większych problemów obronił jednak Bartosz Mrozek. W 85. minucie piłka znalazła się natomiast w bramce gości. Wrzutkę z dwudziestego metra Michała Gurgula przechwycił na lewej stronie Luis Palma zagrywając prostopadle do Yannicka Agnero, który z bliskiej odległości wślizgiem wepchnął futbolówkę do bramki. Gol nie został jednak uznany, albowiem analiza VAR wykazała, że Honduranin był na minimalnym spalonym. Wypełniony po brzegi stadion przy Bułgarskiej w końcówce fetował już mistrzowski tytuł. Do kibiców na trybunę dołączył nawet zmieniony w 82. minucie Mikael Ishak, ale w piątej minucie doliczonego czasu gry troszkę tę fetę zepsuł Marcin Kamiński. Były zawodnik Lecha strzałem z piątego metra, przy nieco biernej postawie obrońców gospodarzy ustalił wynik spotkania na 2:2.
Lech Poznań - Wisła Płock 2:2 (1:0)
Sędziował Marcin Szczerbowicz z Olsztyna
Widzów – 41 529
Po zakończeniu meczu lechitom wręczone zostały złote medale. a Mikael Ishak, jako kapitan, odebrał okazały puchar. Później piłkarze Kolejorza specjalnie przygotowanym autobusem w asyście kibiców udali się na teren Międzynarodowych Targów Poznańskih gdzie jeszcze długo po północy świętowano dziesiąty w historii tytuł mistrzowski.
Radosław Kossakowski + foto

Liczba komentarzy : 0