Bardzo pechowo dla Wadima Tarasienki zakończył się udział tego zawodnika w meczu 3. kolejki rozgrywek Nice Polskiej Ligi Żużlowej w Lublinie. Podczas meczu miejscowego KMŻ i Carbonu Startu Gniezno (zakończonego rezultatem 41:49) Rosjanin jeździł bardzo ambitnie, ale był dwukrotnie sprawcą przerwania biegów.
Najpierw w wyścigu III atakując zdecydowanie z ostatniej pozycji sukcesywnie wyprzedzał kolejnych zawodników, ale w ostatniej fazie swej akcji zahaczył prowadzącego Mariusza Frankowa, który upadł i został odwieziony karetką do szpitala, gdzie potwierdzono podejrzenie złamania ręki zawodnika gospodarzy. Sam Tarasienko również nabawił się poważnej kontuzji, chociaż została ona stwierdzona dopiero dzień po zawodach. W wyścigu IX lubelskiego spotkania Rosjanin próbując przebijać się do przodu z końca stawki na jednym z wiraży nie opanował motocykla i został wyrzucony z niego siłą bezwładności. Wadim Tarasienko wprawdzie o własnych siłach zszedł do parkingu, ale nie czuł się najlepiej i nie wystąpił już więcej w tym meczu. Jak poinformował Paweł Sochacki, właściciel firmy Carbon - sponsora tytularnego Startu, przeprowadzone następnego dnia szczegółowe badania tomografem komputerowym wykazały u gnieźnieńskiego żużlowca złamanie szóstego kręgu odcinka piersiowego kręgosłupa. Zawodnik przebywa obecnie na Oddziale Ortopedycznym Szpitala Miejskiego w Gnieźnie. Rokowania co do możliwości powrotu Wadima Tarasienki na tor nie są jednoznaczne. Na pewno nie będzie on w stanie wystąpić w najbliższych meczach ligowych Startu.
Radosław Kossakowski/foto archiwum


