Nie jeździł tam jednak zbyt długo, mając za sobą również formalną przygodę ze Startem w 2017 roku, ale to właśnie w Ostrowie występował w minionym sezonie i stamtąd, już na dobre, przenosi się do Gniezna. Na dobre, albowiem w związku z kontuzją jakiej nabawił się na początku minionego sezonu ograniczył występy na torze, a po rozwiązaniu przez Start umowy z trenerem Tomaszem Fajferem od lipca zajął się prowadzeniem gnieźnieńskiej szkółki żużlowej.
- Cieszę się bardzo z tego, że udało się dojść do porozumienia z władzami klubu i po ośmiu latach mogę powrócić do Gniezna. Do klubu mam dosłownie piętnaście minut, więc pod względem logistycznym jest to świetne rozwiązanie. Z pewnością będę miał też zdecydowanie więcej motywacji. Mam tu przecież rodzinę, wielu znajomych. Liczę na ich doping. To jest zawsze motywujące.
W połowie października Norbert Krakowiak przeszedł operację kontuzjowanego barku.
– Ta operacja była konieczna, żebym w ogóle mógł kontynuować jazdę na motocyklu. Pod koniec minionego sezonu było to już praktycznie niemożliwe ze względu na coraz większy ból. Operacja przebiegła pomyślnie. Dzięki temu mogłem już rozpocząć treningi wydolnościowe. Jeśli chodzi o treningi siłowe, to będę musiał jeszcze trochę poczekać, ale jestem dobrej myśli. Jestem przekonany, że cały okres przygotowawczy przepracuję zgodnie z założeniami i będzie to procentowało na torze.
Oprócz indywidualnych, własnych przygotowań Norbert Krakowiak będzie zajmował się także prowadzeniem treningów przygotowawczych dla gnieźnieńskich juniorów i adeptów.
– Mamy zaplanowane treningi od początku grudnia do końca lutego. Liczę na zaangażowanie wszystkich zawodników. Te obciążenia będą wprowadzane stopniowo, bo mamy chłopców w różnym wieku. Dla niektórych będzie to w ogóle pierwszy okres przygotowań ogólnorozwojowych, dlatego obciążenia będą musiały być dostosowane do poszczególnych zawodników, czy grup.
Norbert Krakowiak twierdzi, że zaplecze sprzętowe ma zupełnie wystarczające jak na potrzeby Krajowej Ligi Żużlowej. Równie ważne dla niego jest też jednak przygotowanie mentalne.
- Cieszę się, że jestem już po tej operacji barku. Na szczęście nie było żadnych komplikacji i czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję, że odpowiednio przygotuję się do tego sezonu fizycznie, że w ogóle nie będę pamiętał już o tej kontuzji. Jeśli coś siedzi z tyłu głowy, nawet jeśli nie jest to ból odczuwalny, to nie można dać z siebie wszystkiego. Ja przed tym kolejnym sezonem nie chcę stawiać sobie żadnych celów, ale chcę się do niego dobrze przygotować i krok po kroku jeździć coraz lepiej. Wiem, że klubowe władze liczą na to, że będę silnym punktem drużyny. Jestem świadomy tych oczekiwań i będę starał się je spełnić,
Radosław Kossakowski + foto

Liczba komentarzy : 0