Znakomita zaliczka w Danii

2026-07-21

Na pierwszy mecz 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów zespół Lecha Poznań wyjechał do Randers, gdzie we wtorek, 21 lipca, był podejmowany przez mistrza Danii Aarhus FG. Teoretycznie lechici wylosowali potencjalnie najtrudniejszego z rywali w tej rundzie tymczasem wydaje się, że już w Danii rozstrzygnęli kwestię awansu.

Mistrzowie Danii są zmuszeni rozgrywać swoje mecze w europejskich pucharach na Cepheus Park  (stadionie ligowych rywali – Randers FC) ze względu na ponad roczne opóźnienie w budowie ich własnego obiektu. Mimo to przez niemal pół godziny spotkania dominowali w starciu z mistrzami Polski. Poznanianie przetrzymali jednak ten napór broniąc się skutecznie, a w 29. minucie objęli prowadzenie. Szybki kontratak przeprowadzony środkiem boiska zakończył się podaniem Joela Pereiry na lewą stronę do Mikaela Ishaka. Kapitan Kolejorza przyjął piłkę na linii pola karnego, a mając sporo miejsca uderzył silnie lewą nogą w kierunku bliższego słupka, a futbolówka poszybowała pod poprzeczkę. Istotną sytuacją, która miała wpływ na dalszy przebieg rywalizacji miała miejsce sześć minut później. Kolejna szybka kontra Lecha wymusiła wyjście poza pole karne bramkarz gospodarzy. Jesper Hansen starał się ubiec szarżującego lewym skrzydłem Luisa Palmę, ale podczas próby zagrania futbolówki w pole karne otarła się ona o rękę duńskiego bramkarza. Po analizie VAR sędzia przyznał rzut wolny lechitom i… ,oczywiście, czerwoną kartkę dla Hansena. Gospodarze grali w osłabieniu, ale rezerwowy w tym spotkaniu (choć faktycznie podstawowy) bramkarz Aarhus FG, Mads Hedenstad ładnie obronił strzał z wolnego Luisa Palmy. W 42. minucie nie dał już jednak rady zablokować silnego  strzału pod poprzeczkę  z dziewiątego metra Patrika Walemarka, który po rozmontowaniu na klepkę z Antonim Kozubalem defensywy gospodarzy, w sytuacji sam na sam podwyższył na 0:2. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy bliski zdobycia trzeciego gola był Mikael Ishak, ale nie zdołał opanować zagranej z lewej strony tuż przed pole bramkowe piłki. Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem Lecha. Tymczasem po zmianie stron gospodarze ruszyli zdecydowanie do odrabiania strat i momentami wydawało się, jakby to lechici grali w osłabieniu. Tę optyczną przewagę Duńczycy wykorzystali zdobywając w 55. minucie kontaktowego gola. Lewym skrzydłem popędził Frederik Emmery dośrodkowując na siódmy metr do  nabiegającego Kristiana Arnstada. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy piłka przypadkowo odbiła się od jego nogi i wpadła do bramki, czy było to zamierzone skierowanie futbolówki w stronę dalszego słupka, ale faktem jest, że cała akcja rzeczywiście mogła się podobać. Na Cepheus Park zapachniało niespodzianką, tym bardziej że w 60. minucie Tobias Bech, wykorzystując dalekie wyjście przed pole karne Mateusza Lisa, przymierzył z około czterdziestu metrów. Na szczęście pustą bramkę zaasekurował Michał Gurgul zatrzymując piłkę głową tuż przed linią.  Poznańska Lokomotywa szybko jednak wróciła na właściwe tory. Minutę później Poznanianie konstruowali atak pozycyjny, ale Terry Yegbe widząc spore zgrupowanie rywali w obrębie pola karnego zdecydował się na strzał niemal z trzydziestu metrów. Piłka odbiła się od prawego słupka tuż pod spojeniem z poprzeczką i wylądowała w siatce zaskakując zupełnie Madsa Hedenstada. W 65. minucie było już 1:4. Dośrodkowanie z lewego skrzydła przepuścił Eric Kahl, a opadającą piłkę w pełnym biegu znakomicie przyjął Patrik Walemark i wbiegając w pole karne w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gospodarzy. Duńczycy ambitnie walczyli do końca. W 89. minucie ładnym strzałem z dziesiątego metra popisał się szarżujący lewym skrzydłem Frederik Emmery, ale piłka o centymetry minęła dalsze okienko bramki Lecha. Ostatecznie Poznanianie wracają z Danii z trzybramkową zaliczką. Oczywiście w sporcie nie można być niczego nigdy pewnym, ale roztrwonienie takiej zaliczki przed własną publicznością byłoby wręcz karygodne.

 

Aarhus FG - Lech Poznań 1:4 (0:2)

 

Bramki:                          

Aarhus FG - Kristian Arnstad – 1 (55’)
Lech  - Patrik Walemark – 2 (42’, 65’), Mikael Ishak – 1 (29’), Terry Yegbe – 1 (61’)

 

Sędziował Oliver Reitala z Finlandii
Widzów – 8943

 

Radosław Kossakowski / foto Lech Poznań FB

 

 

źródło: Więcej informacji można również uzyskać na stronie kapi-cup.manifo.com



treść została wydrukowana ze strony
https://www.sportgniezno.pl/wiadomosc,znakomita-zaliczka-w-danii.html