Wychowanek Startu był liderem formacji juniorskiej w minionym sezonie. Zawodnik wystąpił łącznie w 50 wyścigach zdobywając 52 punkty i 8 bonusów, co dało mu średnią biegową 1,200. Prawdopodobnie byłaby ona wyższa, ale kontuzja, jakiej doznał już na początku sezonu, w poważnym stopniu wpłynęła na potencjał gnieźnieńskiego juniora. W spotkaniu 4. kolejki Krajowej Ligi Żużlowej. w którym Utrapur Start Gniezno podejnował Pronergy Polonię Piła Patryk Budniak po dwóch startach miał na koncie 6 punktów. Kierownictwo drużyny zdecydowało się w tej sytuacji wystawić go do wyścigu X jako rezerwę zwykłą za Adriana Gałę Tym razem gnieźnieński junior spóźnił nieco start, ale starał się wyprzedzić Jakuba Żurka atakując po zewnętrznej części toru z ostatniej pozycji. Pojechał jednak zbyt szeroko, wpadł w odsypaną nawierzchnię, zahaczył o pneumatyczną bandę i przekoziołkował z motocyklem. Zawodnik został zabrany z toru przez karetkę i nie wystąpił więcej w tamtym spotkaniu. Jak wykazały badania doszło do zerwania więzadła krzyżowego przedniego oraz naderwania więzadła pobocznego w kolanie lewym. Standardowo w takim przypadku powinna była zostać wykonana operacja, która wykluczyłaby jednak zawodnika z aktywności sportowej nawet na 4 miesiące. W tej sytuacji sezon tak dobrze rozpoczęty przez gnieźnieńskiego juniora można byłoby uznać za stracony. Patryk Budniak w porozumieniu ze współpracującym z klubem fizjoterapeutą Norbertem Synorackim podjął decyzję o odłożeniu operacji na jesień. Tę przeprowadzono 15 października.
- Operacja przebiegła pomyślnie. Czuję się coraz lepiej. Z tygodnia na tydzień widać efekty. Najpierw była intensywna rehabilitacja, a od połowy listopada zacząłem już uczęszczać na siłownię. Obecnie mogę już zdecydowanie bardziej obciążać tę operowaną nogę. Można powiedzieć, że już powoli zaczynam budować formę fizyczną na kolejny sezon. Jestem przekonany, że będę do tego sezonu przygotowany najlepiej w mojej karierze, bo praktycznie rozpocząłem treningi, kiedy część żużlowców jeździła jeszcze na torze.
Mimo kontuzji Patryk Budniak jechał ambitnie aż do końca ligowej rywalizacji. Było to z jednej strony chwalebne, ale z drugiej dość mocno ryzykowne.
- Mam świadomość, że sporo ryzykowałem. Jednak już wcześniej jeździłem z różnymi kontuzjami i dawałem radę. Teraz to ryzyko poważnego urazu było rzeczywiście znacznie większe. Pewnie gdybym nie dał rady wsiąść na motor, to bym nie jechał, ale prawda była taka, że trudniej było mi chodzić, niż jeździć na motocyklu. Jadąc nie odczuwałem żadnego bólu. Miałem oczywiście pewien dyskomfort. Wiadomo, to kolano było uszkodzone i z tyłu głowy zawsze była obawa o to, że w przypadku kolejnego upadku, ta kontuzja może się pogłębić. Na szczęście dałem radę dojechać do końca ligę. Odpuściłem część zawodów młodzieżowych, ale chciałem żeby ta operacja odbyła się możliwie najszybciej i tak się stało. Teraz mam już spokojną głowę i mogę stopniowo przygotowywać się do kolejnego sezonu.
Patryk Budniak pozostanie liderem formacji juniorskiej Startu, chociaż pojawiały się informacje o jego przejściu do Wybrzeża Gdańsk.
- W okienku transferowym pojawiają się różne informacje. Jedne dziwne i zaskakujące, drugie wręcz śmieszne, które należy traktować jako żart. Myślę, że ta należała do tej drugiej kategorii.
Nadchodzący sezon wychowanek Startu traktuje jednak bardzo poważnie.
- Na pewno będę chciał jak najlepiej przygotować się do tego sezonu. Widać było już na początku mijającego roku jaki miałem potencjał. Szkoda, że przez tę kontuzję nie mogłem pokazać pełni swoich możliwości. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będę już miał takiego pecha i sezon zakończę ze zdecydowanie lepszym dorobkiem. Myślę, że atmosfera w klubie jest fajna. Mamy grupę młodych obiecujących zawodników. Najbardziej kumpluję się z Mateuszem Latałą. W wolnym czasie jeździmy razem na ryby. Mam nadzieję, że będziemy mieć również sporo radości ze wspólnych sportowych sukcesów.
Radosław Kossakowski + foto

Liczba komentarzy : 0