Spotkanie było kolejnym z cyklu "Kibicuj z klasą" i najwyraźniej wsparcie kilkunastu tysięcy młodych sympatyków pomogło lechitom przełamać niezbyt dobrą passę w lidze z ostatnich kilku tygodni. Mimo, że zimowa aura nie zachęcała do aktywności na wolnym powietrzu to na trybunach było gorąco od emocji, a ponad trzydziestotysięczna widownia zobaczyła aż 5 bramek. W pierwszej połowie więcej klarownych okazji mieli goście, chociaż zawodnikom Radomiaka brakowało skuteczności. Większość akcji lechici rozbijali już na granicy pola karnego zatrzymując Roberto Alvesa czy Zie Outtarę. W 35. minucie lewym skrzydłem popędził Capita Capemba i uderzył w pełnym biegu w kierunku dalszego słupka, ale skuteczną paradą popisał się Bartosz Mrozek. Pięć minut później po dośrodkowaniu z prawej strony na siódmy metr główkował Mikael Ishak. Piłkę bez większych problemów wychwycił Filip Majchrowicz, ale gospodarze reklamowali, że strzał Szweda został zablokowany ręką przez jednego z obrońców. Sędzia Piotr Lasyk po analizie zapisu VAR wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki gości. Rzut karny pewnie wykorzystał Mikael Ishak nie dając szans Filipowi Majchrowiczowi i do przerwy było 1:0. Po zmianie stron gospodarze już zdecydowanie przeważali. W 52. minucie Mikael Ishak popędził prawym skrzydłem i niemal sprzed linii bramkowej wycofał piłkę na jedenasty metr do Pablo Rodrigueza, który niezbyt silnym, ale celnym strzałem pokonał Filipa Majchrowicza. Dziewięć minut później kolejną szybką akcję Lecha przeprowadzoną prawym skrzydłem zakończył celnym strzałem z czwartego metra tuż przy bliższym słupku Mikael Ishak podwyższając prowadzenie na 3:0. Zespół Radomiaka walczył jednak ambitnie. W 63. minucie Zie Outtara przymierzył z szesnastego metra, ale trafił tylko w poprzeczkę bramki Lecha. Trzy minuty później wydawało się, że hat-tricka skompletował Mikael Ishak strzelając celnie z piątego metra po dośrodkowaniu z lewego skrzydła od Luisa Palmy, który po szybkim kontrataku już w polu karnym minął zwodem jednego z obrońców i zagrał idealnie do swego kapitana. Niestety, analiza VAR wykazała, że Hiszpan w momencie podania rozpoczynającego kontrę była na pozycji spalonej i gol nie został uznany. Radomianie ruszyli jeszcze do odrabiania strat i w 73. minucie zdobyli honorowego gola. Dokładną wrzutkę z prawego skrzydła na piąty metr wykorzystał Elvesa Balde, który strzałem głową w kierunku dalszego słupka pokonał Bartosza Mrozka. Pięć minut później bliski strzelenia kontaktowej bramki był Capita Capemba. W końcówce kropkę nad „i” postawili jednak gospodarze. W 89. minucie lewym skrzydłem ruszył Luis Palma zagrywając prostopadle do Yannicka Agnero, który wyprzedził obrońców i strzałem tuż sprzed linii pola karnego pokonał wybiegającego daleko na przedpole Filipa Majchrowicza. Lech ostatecznie pokonał Radomiaka 4:1 awansując na czwartą pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 24 punktów.
Lech Poznań – Radomiak Radom 4:1 (1:0)
Bramki:
Lech – Mikael Ishak– 2 (44’, 61’), Pablo Rodríguez – 1 (52’), Yannick Agnero – 1 (89’)
Radomiak - Elves Balde - 1 (73’)
Radosław Kossakowski / foto Przemysław Szyszka

Liczba komentarzy : 0