Pierwsza dawka pozytywnych emocji w hali miała miejsce jeszcze przed rozpoczęciem gry. Bowiem w trakcie prezentacji zawodników, wieloletni kapitan zespołu KS Gniezno, a obecnie trener przygotowania fizycznego Paweł Kaźmierczak oświadczył się wybrance swego serca Angelice Olechnowicz. Ceremonia przebiegła zgodnie z planem, a świeżo narzeczeni opuścili parkiet wśród oklasków i wiwatów kibiców. Później na zgromadzonych czekały już przeżycia czysto sportowe. Przed spotkaniem Widzew, jako drużyna z futsalowej ekstraklasy, był stawiany w roli faworyta tego meczu. Łodzianie chcieli pokazać swoją dominację od samego początku spotkania. Pierwszą bardzo dobrą okazję zespół gości stworzył sobie w 7. minucie, kiedy to Dawid Dymek najpierw obronił strzał Davi Silvy Da Moreno, a następnie zablokował dobitkę Stanisława Jaśkiewicza. Gospodarze walczyli o to, by nie dać się zepchnąć do głębokiej defensywy i kreować własne akcje. W 10. minucie Dawid Radomski odebrał piłkę rywalom w okolicach linii środkowej boiska i przedzierając się lewym skrzydłem zagrał w kierunku dalszego słupka do Filipa Kruczyńskiego, który strzałem z bliskiej odległości zdobył pierwszego w tym spotkaniu gola. Minutę później gospodarze mieli kolejną dobrą okazję wykonując rzut wolny pośredni z odległości sześciu metrów od bramki strzeżonej przez Dariusza Słowińskiego, jednak nieporozumienie w czasie jego rozegrania pokrzyżowało plany podwyższenia prowadzenia. Goście czując że mecz nie układa się po ich myśli, już w 14. minucie rozpoczęli manewr zastępowania bramkarza piątym zawodnikiem, który z krótkimi przerwami stosowali aż do końca spotkania. W 17. minucie Widzew miał szansę na doprowadzenie do remisu, jednak po kontrataku goście dwukrotnie uderzali tylko w słupek bramki Dawida Dymka. Jako, że niewykorzystane okazje lubią się mścić, minutę później było już 2:0. Ponownie akcję gospodarzy zainicjował na lewym skrzydle Dawid Radomski zagrywając piłkę na drugą stronę do Dawia Kubiaka, który po przekątnej wgrał futbolówkę w pole karne do Marcina Gresera, a ten strzałem z trzeciego metra ustalił wynik pierwszej części gry na 2:0. W drugiej połowie goście jeszcze bardziej zdecydowanie ruszyli do odrabiania strat, spychając zespół Klubu Sportowego Gniezno do defensywy. W 24. minucie gospodarze mieli dużo szczęścia, kiedy w trakcie rozegrania piłki niewiele brakowało by Davi Silva Da Moreno przeciął podanie do Dawida Dymka i skierował piłkę do bramki. Minutę później gnieźnian uratował słupek po strzale Dmytro Babilova z rzutu wolnego. Goście atakowali nadal stosując manewr zastępowania bramkarza piątym zawodnikiem, co stwarzało szansę dla gospodarzy na zdobycie bramki strzałem z własnej połowy. Takie próby podejmował między innymi Wojciech Węgrzyn, dwukrotnie trafiając tylko w słupek bramki łodzian. Minuty upływały, a gnieźnianie dalej byli skuteczni w defensywie, ostatecznie utrzymując podwójne prowadzenie do końca spotkania. Dzięki temu zwycięstwu Klub Sportowy Gniezno melduje się wśród szesnastu najlepszych zespołów Pucharu Polski. Teraz gnieźnian czeka świąteczno-noworoczna przerwa w rozgrywkach, a po niej powrócą do gry w grupie północnej I ligi futsalu, a już w drugi weekend stycznia wystąpią w 1/8 Pucharu Polski.
KS Gniezno – Widzew Łódź 2:0 (2:0)
Bramki:
KS Gniezno – Filip Kruczyński – 1 (10’), Marcin Greser – 1 (18’)
Arkadiusz Kossakowski / foto Radosław Kossakowski (fotorelacja)

Liczba komentarzy : 0