Przed meczem z obrończyniami mistrzowskiego tytułu kontuzje wyeliminowały z gry czołowe gnieźnieńskie zawodniczki: Malwinę Hartman, Magdalenę Nurską i Katarzynę Cygan. Zespół Zagłębia był w tej sytuacji zdecydowanym faworytem środowego starcia. Gnieźnianki wprawdzie od początku zdecydowanie atakowały, ale trudno było im sforsować obronę rywalek, które z kolei przeprowadzały groźne kontrataki prowadząc po dwóch trafieniach Kingi Grzyb. Gospodynie pierwszą bramkę zdobyły w 5. minucie kiedy to na listę strzelczyń wpisała się Nusa Fegić. Po kolejnych trafieniach Kingi Grzyb i Joanny Darbik było już 1:4, ale w 10. minucie stratę zmniejszyła Monika Łęgowska. Z upływem czasu akcje lubinianek były coraz groźniejsze, ale w bramce gospodyń znakomicie spisywała się Aleksandra Hypka. Gnieźnianki nie decydowały się na szybkie kontry, ale sukcesywnie budowały ataki pozycyjne i po trafieniach Nusy Fegić oraz Oliwii Kuriaty doprowadziły po niespełna kwadransie gry do remisu 4:4. Przez kolejne pięć minut obie drużyny grały „bramka za bramkę”. Kiedy w 20. minucie rywalki podwyższyły na 6:8 trener Peter Kostka poprosił o czas. Niewiele to jednak pomogło. Rywalki sukcesywnie podwyższały prowadzenie. Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy było 6:12. Do przerwy było 6:15. Po zmianie stron gnieźnianki zaczęły odrabiać straty. W ciągu niespełna trzech minut dwa trafienia zaliczyła Żaneta Lipok, a jedno dorzuciła Maria Tanaś. W 25. minucie dziesiątą bramkę dla gospodyń zdobyła Lauani Pereira-Rocha. Mistrzynie Polski szybko jednak wróciły na właściwe tory budując przewagę głównie dzięki trafieniom Maleny Cavo i Elisabeth Cesareo. Nawet kiedy w 29. minucie czerwona kartką ukarana została Joanna Drabik zawodniczki z Lubina mimo osłabienia powiększały przewagę. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania było 11:20, a punkty dla gości zdobywała nawet ich bramkarka Barbara Zima rzucając celnie przez niemal całe boisko. W końcówce tempo gry spadło. Mistrzynie nie chciały najwyraźniej pogrążać osłabionych rywalek. Ostatecznie gnieźnianki przegrały to spotkanie 13:24 i swoich szans będą musiały szukać w kolejnych meczach.
Radosław Kossakowski / foto Roman Strugalski



Liczba komentarzy : 0